
Strona wstepu » Paralotniarstwo
Podroż na Bałkany za przygodą i poznaniem nowych terenów rozpoczęła się w serbskiej Nishi, miejscu, gdzie odbywał się niejeden zawód a pod względem cross-country to bardzo ciekawy teren. Niestety trafiliśmy na sytuację, kiedy nie udało się nam za dożo polatać, ale próbowaliśmy z tym że wszyscy pospadaliśmy:- )))
Następnym przystankiem było już macedońskie Tetowo, gdzie spotkaliśmy prawdziwy albański ślubny orszak aut, i muszę powiedzieć, że było na co popatrzeć:- )szczególnie na kobiety, wyglądające raczej jak malowane pisanki, ewidentnie bawiły się świetnie. My dla odmiany pojechaliśmy za miasto Tetowo (Popowa Sapaka) cieszyć się lepszą termiką, gdzie odkryliśmy idealny teren do speedridowego kursu, wiec dzieciaki macie na co się cieszyć :- )
Kolejnym przystankiem było górskie miasteczko Kruszewo, na nasz przyjazd tłum ludzi witał nas w tradycyjnych strojach, co nas bardzo ucieszyło. Nasze zadowolenie umocnił dzień, w którym niemal z palcem w nosie ulecieliśmy prawie 60 km, zadanie dla Słowenia Cup, który odbywał się właśnie w Kruszewie. Podczas lotu mieliśmy “dziadowski” widok na doliny graniczące z górami Kruszewa aż do Bitoli gdzie są pola z tytoniem, kukurydzą i osły :- ) Po lądowaniu piweczko, orzeszki, posiedzenie z domownikami a potem s powrotem Tatrą lub na stopa do Kruszewa, jak kto chciał. Następny przystanek miała być Ochryda, ale ze względu na niekorzystną pogodę, zdecydowaliśmy się zostać i wykorzystać dalszy termiczny dzień. Cel był jasny, pokonać 60 km i dolecieć aż do Bitoli. Jak to się skończyło? Trzy godziny lotu wzdłuż pasma gór, gdzie nie raz mało brakowało abyśmy zahaczyli o ziemię ale wiatry na poziomie drutów elektrycznych zawsze nas podtrzymały. Lądowanie na boisku piłki nożnej i zasłużone piweczko. Luxus !!!
Więc podsumujmy to sobie, świetne tereny, świetni ludzie z uśmiechem na twarzy, świetne kąpiele, świetna zabawa, świetne jedzonko, świetny kilogram brzoskwiń za 20 koron..........suuupeeeer.